niedziela, 14 kwietnia 2013

A miało być tak pięknie...


Wisła Kraków 1-2 Legia Warszawa 


13.04.2013
Ekstraklasa
Widzów: 24 655
Bilet: 35 zł

Mecz Wisły z Legią miał być tego dnia przepysznym deserem, a jako aperitif wybrałem mecz V ligi: Grębałowianka Kraków - Jura Łobzów. Niestety w wyniku mojego roztargnienia, stał się daniem głównym i jedynym. Mianowicie, gdy dotarłem pod stadion Grębałowianki, zakupiłem wejściówkę i wszedłem na trybuny. W momencie gdy przedstawiano zawodników, wkładałem "bilet" do portfela  i spostrzegłem, że nie mam wejściówki  na wieczorny szlagier.
Do meczu pozostały 3 godziny, więc rezygnując z oglądania V ligowego starcia, udałem się do domu po bilet na stadion im.Henryka Reymana. Czas przejazdu był moim rekordowym, bo trasę w dwie strony pokonałem w 2 godziny.
Niestety mecz na stadionie przy ul. Grębołowskiej pozostaje niezaliczony. 
Po ww. niedogodnościach melduję  się na trybunie stadionu Wisły, gdzie od razu zostaję poinformowany o tym, że dzisiaj musi być "peterda". Jak się okazało z biegiem czasu mój informator emocje wyrażał w bardzo ekspresyjny sposób, stając się osobą prowadzącą doping na moim sektorze.
Podczas wyprowadzania zawodników zaprezentowane zostały dwie rewelacyjne oprawy:


(Źródło: www.skwk.pl)


Kartoniada Legii zaprezentowana została w trzech odsłonach:
(Źródło: www.skwk.pl)
(Źródło: www.skwk.pl)
(Źródło: www.skwk.pl)

W czasie meczu nie zabrakło prawie niczego. 
  • Był obustronny doping na wysokim poziomie. 
  • Była walka na boisku (swoją drogą gdyby Wisła grała w taki sposób od początku sezonu, z pewnością walczyłaby  przynajmniej o podium). 
  • Były elementy choreograficzne w wykonaniu kibiców gości, którzy podpalili swój transparent podczas prezentacji racowiska. 
  • Zabrakło jednego: sędziów na poziome adekwatnym do rozgrywanego widowiska. Jedynym wytłumaczeniem jakie przychodzi mi do głowy może być chęć dorównania najlepszym, bo skoro w lidze mistrzów uznają bramki strzelone nieprawidłowo to może tędy droga, aby wybić się z rodzimej ligi.


niedziela, 7 kwietnia 2013

Na stojaka


Wisła Kraków 1-2  Piast Gliwice 


07.04.2013
Ekstraklasa
Widzów: 10 880
Bilet: 25 zł


Pojechałem do Krakowa z nadziejami na odmianę postawy piłkarzy Wisły. W zasadzie do końca pierwszej połowy mogłem być usatysfakcjonowany. Piłkarze strzelili bramkę, bramkarz obronił podyktowany (w mojej subiektywnej opinii niesłusznie) rzut karny, a sytuacji bramkowych stwarzanych pod polem karnym gości przybywało, doping jak na stosunkowo małą ilość osób w młynie całkiem przyzwoity.

Na drugą połowę wyszli jakby inni piłkarze. Sytuacji jak na lekarstwo, a gdy któryś z piłkarzy wychodził z kontrą, okazywało się, że zostawał sam. Z taką postawą kwestią czasu było strzelenie bramki przez gości, a jak się okazało w ciągu trzech minut padły dwie bramki. Za piłkarzami podążali kibice, których z biegiem czasu było słychać coraz słabiej, a coraz częściej byli przekrzykiwani przez kibiców Piasta, którzy pojawili się w przyzwoitej liczbie wypełniając prawie cały jeden sektor.

W sektorze gości zostało zaprezentowane flagowisko.
 (foto zapożyczone gdyż nie posiadałem przy sobie nawet telefonu)

Za tydzień ciekawy mecz pod względem kibicowskim (Wisła - Legia) ... pozostaje nadzieja, że poziom piłkarski mu dorówna.